<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Zdjcie z gowizn> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="5">
<date=1952-05-25>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Rzu pan okiem, panie Koralik, fotografie, nie spodobam si panu?  Bardzo mnie sie pani spodoba, nawet powiedzie szalenie. Odrobiona jest pani na sto dwa. A ju te chryzantemy na kapeluszu jak ywe.  To godziki.  Jaka rnica  nie znam si na ogrodniczem towarze, w kadem bd razie bukiet odpowiedzialny. No i ta kaczka  pierwszy sort.  To nie kaczka  jaskka.
 Byo nie byo, co z drobiu i to w dobrem gatonku.  I w oglnoci twarzowo wygldam?  Szkoda mryga.  A patrz pan, administratorowi sie ta fotografia nie spodobaa, odda mnie nazad.  Nie zna si na sztuce. A w jakiem charakterze chciaa mu j pani wrczy  na pamitkie?  Nie, do tej antykiety. Mwi, e musze by bez kapelusza i z prawem uchem i e w oglnoci mia si w dokumencie nie wolno.  Faktycznie, troszkie trzonowych zbkw na tej fotografii pani wida.  A co to szkodzi  wesoego usposobienia jestem. Z podeba mam patrzy, jakbym siedem wsi spalia? Tomacze mu to wszystko i tomacze, eby wzi, a on nie i nie. Taki ju uparty charakter czowieka. eby to tylko mnie odrzuci ale komu innemu jeszcze gorzej grymasi. Jaka kobieta przyniesa pamitkowe grup z Bielan, gdzie caa rodzina figurowaa na trawie w Zielone witki. M, ona, dziadek, ciotka, czworo dzieci i suplikator z rodzin. Tylko wyci noyczkamy kad gwkie i w antykiety powkleja i co pan powiesz, odsun. eby to jeszcze by tam kto obcy, ale wszyscy z jednego domu, z jednego mieszkania nawet. Tomaczya mu ta kobieta z godzin. Ale gdzie tam  baba swoje i ciort swoje. Nie chcia. Co bdziesz dalej szuka?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>